piątek, 24 sierpnia 2012

Comeback i renezje nowych azjatyckich perełek



 Ohayo Ohayo!!
Nanami żyje i pisze właśnie posta :D W sumie blog to za fajna sprawa żeby go porzucać dopiero po tym, jak powstał, więc robię comebacka. Może i Airu sobie o blogu przypomni?

 Jak wam mijają wakacje? Mi cudownie, grzałam dupkę w Chorwacji, Wawie a dzisiaj wróciłam z Mediolanu, szczerze mówiąc... nic ciekawego, duża wioska tyle :( Jednak Chorwackie Pakostane ma niesamowity urok i gorąco polecam te małe, tanie miasteczko. Dostałam się do mojego wymarzonego LO5 w Opolu i kupiłam wszystko co miałam na swojej "must have list". Żyć nie umierać :) Jedyne co się popaprało i jest nie do naprawienia, to kontakty międzyludzkie które... no nieważne. W każdym bądź razie nic nie boli bardziej niż "przyjaciel" który olewa cię przez całe wakacje mieszkający kilka ulic dalej. No ale kij z tymi nieprzyjemnościami. Przejdźmy do rzeczy.

Ostatnimi czasy nie żałowałam pieniędzy na kosmetyczne zakupy, dlatego dzisiaj trochę recenzji moich nowych (ta... kupionych kilka miesięcy temu). Kosmetyki zamieszczone w notce kupiłam na eBayu u sprzedawcy cosmetic.love (dziękuję za cudowne próbki :*). Sprzedawcy brakuje 1% do 100% pozytywnych opinii, kosmetyki szybko są u mnie, są na pewno oryginalne i prosto z Korei, więc polecam. Może mały ranking.

1. Na pierwszym miejscu najlepsze BB jakie miałam! Mam niesamowicie bladą i zniszczoną przez trądzik cerę i muszę coś na niej mieć, żeby jakoś wyglądała. Lioele owszem, ożywia, ale jest dla mnie za ciemne, różowiutki Skin79 był wytrwały i nawilżał, jednak był zbyt szary. Kiedyś skusze się na dłuższa notkę o moich BB(i tych śmiesznych podróbkach jakie wchodzą na polski rynek -.-) ale to kiedy indziej. To BB od Skinfooda jest best ever ever! Ślicznie pachnie, nie wysypuje mnie tak jak po Lioele które mi zatykało pory totalnie. Żeby je dokładnie zmyć wystarczy mi żel z delikatnym peelingiem, więc nie muszę tracić czasu na mycie, olejowanie, szorowanie twarzy etc. Po tym BB zakochałam się w marce SKINFOOD. Ach, no i cena też jest bardzo przystępna. Z Tracking Numberem zapłaciłam niecałe 44zł :)
SkinFood Good Afternoon Apple Cinnamon Tea BB Cream


2.  Od jakiegoś czasu polowałam na koreański tusz. Dlaczego akurat na koreański? Po pierwsze, wszystko co koreańskie jest lepsze, nie oszukujmy się, a po drugie, Koreanki mają rzadkie, krótkie rzęsy a w Korei jest szał na duże oczy więc... MISSHA dołożyła wszelkich starań, aby pomóc uzyskać Koreaneczkom efekt sztucznych rzęs, a ja przy okazji na tym skorzystałam. G.E.N.I.A.L.N.Y tusz. Pobił nawet Super Shocka od Avonu więc... Śliczne rzęsy kosztowały mnie niecałe 30zł.
MISHA The Style 4D Mascara


3. Wszyscy mamy wągry mam i... zaraz. Ja przecież nie mam wągrów :) Mój kochany ibejowy sprzedawca dał mi dwie próbki tych magicznych plastrów. Aktualnie czekam na moje opakowanie sztuk 10. Świetnie działają! Wyciągają wągry jakbyśmy je (a fuj) wyciskali samodzielnie, z tym, że bez wbitych paznokci i znacznie dokładniej :) Polecam, bo jeśli olejemy wągry i tylko od czasu do czasu będziemy je wyciskać to do końca życia będziemy mieć truskawkę zamiast nosa.


NESURA Charcoal Pore Strips















































































































































































To tyle na dzisiaj :) Co chcecie w następnej notce? Moje propozycje:
1. Zakupy w internecie, kosmetyki i ciuchy, plusy i minusy.
2. Wyprzedaże, opłacalne czy nie bardzo?
3. Recenzja popularnej maseczki WAX.
4. Notka o śmiesznych produktach nazywanych "BB"<śmiech> które wychodzą ostatnimi czasy na polski rynek.
5. Notka o PRAWDZIWYCH BB i opis mojej kolekcji tych kremów.
6. Notka o Ziaji.
7. Foto-notka, temat OUTFIT's


enjoy :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz